Z życia informatyka – część 5

binary   Kontynuacja tematów zaczętych w poprzedniej 4 części. Informatyka to szeroka dziedzina i tak właściwie to chyba zawsze będzie o czym pisać. Powstają nowe technologie, człowiek zdobywa nowe doświadczenia. Jakby nie patrzeć to informatyka jest chyba jedną z najbardziej interesujących dziedzin świata. Ze względu na pracę i obowiązki mam mało czasu na pisanie, ale jak tylko mam jakieś wolne chwile to staram się coś wystukać na klawiaturze. Niestety trochę czasu zajęło mi dokończenie tej części. Zapraszam do lektury.



Wieczny support – dopóki dopóty oddychasz, a komputer rzęzi
   Wracając do tematu wiecznego supportu. Dostajesz od kolegi komputer (stacjonarny, laptop), od kolegi kolegi komputer, od cioci/wujka/kuzyna/kuzynki komputer i naprawisz go (obojętnie czy sprawa dotyczy reinstalacji czy np. zamontowania napędu DVD w zatoce 5,25″ czy też po prostu nagrania zdjęć na płyty DVD) to już jesteś oficjalnie związany z tym sprzętem do śmierci (swojej, sprzętu lub właściciela komputera <-- no cóż wypadki chodzą po ludziach takie jak np. przypadkowe uduszenie się kablem UTP). Jesteś odpowiedzialny za prawidłowe działanie tego sprzętu pod każdym możliwym względem czy to sprzętowym czy to programowym. Dodatkowo ludzie zaczynają wierzyć, że znasz się także na: konsolach, magnetowidach, dekoderach, pralkach, GPS, mikrofalówkach, komputerach pokładowych w samochodach, domofonach itp.. Jeśli sprzęt nie działa dobrze (np. po miesiącu od reinstalacji) to pewnie coś zrobiłeś źle i dlatego nie działa (w końcu go dotykałeś ostatnio, a że jak go przywieźli i nie działał to inna sprawa, bo zanim nie działał i go przywieźli to działał przecież prawidłowo, ale się zepsuł i musieli go przywieźć abyś go naprawił) lub nawet jeśli to nie jest Twoja wina to na pewno umiesz to naprawić, bo przecież to nie jest wina użytkownika komputera, który zainstalował po raz kolejny jakiegoś wirusa. Pomijając fakt, że użytkownicy na pytanie czy coś instalowali zawsze odpowiadają przecząco (nieee no ja nic nie instalowałem, a wszystko typu skróty twojelaseczki.pl, programy mobogenie/przyspiesz swój komputer, enlargeyourpenis.viagra.com oraz reszta badziewia w komputerze to została zainstalowana przez chomika/kota/psa/teściową). Istnieje też przeświadczenie, że naprawę możesz przecież zrobić zawsze i wszędzie (nawet jeśli siedzisz na tronie w miejscu najwyższego skupienia jakim jest WC) przy pomocy swoich magicznych sztuczek/słów i narzędzi (w takich momentach to najczęściej pod ręką mam szczotkę do mycia klopa i domestos) jak np. "silwertejp" (taśma klejąca - duct tape) lub przy pomocy słicza/haba/rojtera - wiesz najlepiej ty się na tym znasz (tak mówią). Nie umiesz pomóc przez telefon? Co z Ciebie za informatyk, że nie wiesz dlaczego występuje błąd przy uruchamianiu cracka do "Ejcz Of Empajers czy" i nie wiesz jakie pliki i gdzie wgrać. Przecież przez telefon możesz w trakcie rozmowy zwizualizować sobie ekran i pulpit komputera nieszczęśnika i mu pomóc. Robiłeś ten komputer to wiesz o nim wszystko i wszystko o wszystkim co jest związane z informatyką.    Zrobiłeś kiedyś reinstalację komputera/laptopa? Spoko, od teraz jesteś specem nie tylko od wszelakiego oprogramowania i sprzętu, ale prowadzisz też magazyn części zamiennych/używanych i prowadzisz hurtownie sprzętu/części do komputerów/laptopów. Zrobiłem np. komputer jakiemuś koledze taty (odpłatnie całe szczęście), a po tygodniu przychodzę do domu, a tam tata z zasilaczem Sony od kolegi córki laptopa z pytaniem "masz może taki zasilacz, bo ten się zepsuł?". Nie mam i mieć nie będę, bo nawet gdybym miał to pewnie to by był od laptopa, którego ja używam (pomijając fakt, że nigdy nie kupie laptopa Sony 😛 ). Pomijam telefony z zapytaniami czy mam może do sprzedania jakieś kości RAM (w dowolnej ilości) lub używanego laptopa czy komputer stacjonarny. Od dawien, dawna pomagam ludziom (i sam też często oferuję swoją pomoc przyjaciołom), ale teraz tylko z najbliższego otoczenia (ponieważ oni także pomagają mi), a od reszty kasuję kasę za wszystko lub mówię, że się tym nie zajmuję/nie mam czasu. Dlaczego? Dlatego żeby nikt mi nie zwoził np. komputerów/drukarek czy też nie dzwonił po nocach w oczekiwaniu na wyczerpujący support/instruktaż jak zainstalować MS Office (oczywiście wszystko w ramach znajomości i w ramach mojego wręcz niecennego czasu wolnego). Jesteś informatykiem to znasz się na całym dostępnym na świecie sprzęcie/oprogramowaniu informatycznym i umiesz na pewno naprawić taki banał jak urządzenie wielofunkcyjne z drukarką, skanerem, kopiarką. Już nie jedną drukarkę wystawiłem na wystawkę sprzętu z racji, że ktoś dał mi do "sprawdzenia", a gdy powiedziałem, że tego się nie da naprawić za darmo tzn. tanim kosztem (atramentówek często się nie opłaca naprawiać) to drukarkę taki delikwent porzuca u mnie w domu (mimo iż cały czas zapewnia, że po nią przyjedzie). Pół roku, rok i sprzęt idzie na wystawkę (czasem wymontuję sobie coś z takiego sprzętu jak np. silniczek, bo może się mi przyda to przy jakimś robocie/układzie elektronicznym albo bombie sterowanej zdalnie itd. w końcu zlecenia są różne, a jeść trzeba 😉 ). Nie interesuje mnie to, że ktoś po 2 latach sobie przypomniał o uszkodzonej drukarce, którą u mnie zostawił. Dzwoniłem, prosiłem o odbiór wiele razy tracąc czas i pieniądze na telefony bez skutku więc sprzęt wylądował na śmietniku (w sumie to powinienem chyba naliczać opłatę za magazynowanie sprzętu i rachunek wysyłać pocztą tylko, że nie mam miejsca na taki magazyn).    Tutaj ludzie nie rozróżniają grafika 2D/3D, programisty programów użytkowych/gier, serwisanta od komputerów PC/laptopów/drukarek/skanerów/ksero, administratora od serwerów/sieci/baz danych, menedżera IT itd.. Pracujesz w IT to jesteś spec od informatyki, technologii różnorakich, telefonów komórkowych, sprzętu audio itd. (ile razy miałem ludzi w serwisie, którzy pytali mnie o jakiś Smart TV lub konfigurację "ajfona", bo przecież jestem informatykiem to się na tym znam). W końcu każdy informatyk umie przeinstalować system, złożyć komputer, zrobić reballing układu graficznego w laptopie przy pomocy gofrownicy, wymienić kondensatory na płycie głównej, odzyskać dane, reanimować monitor LCD. Informatyka to bardzo szerokie pojęcie i to nie są tylko komputery/laptopy. Zawsze mówię, że nazywanie wszystkich od komputerów informatykami to jak nazywanie wszystkich zajmujących się samochodami mechanikami, bo przecież nie jest istotne, że mechanik to nie blacharz, lakiernik czy elektryk samochodowy to nie wulkanizator itd.. To wszystko jest przecież mechanik, bo pracuje przy samochodzie i musi umieć zrobić z samochodem wszystko. W tym momencie niektórym zapala się jakaś tam lampka, która bardzo szybko gaśnie kiedy pada pytanie "a umiałbyś zregenerować/napełnić toner do mojej nowej chyba laserowej drukarki?".    Klient czy znajomy kupił nowy komputer? Szybki telefon do informatyka aby ten przyleciał i mu zainstalował wszystko czego on potrzebuje (a przy okazji w czasie rozmowy dzwoniący czyta wszystkie parametry techniczne sprzętu i całą papkę marketingową z ulotek jakie dostał z komputerem). Nie da się zainstalować drukarki, która pamięta czasy dinozaurów? Przecież ona działa i musi się dać uruchomić z nowym komputerem. Tłumaczysz, że rodzaj połączenia jaki ma drukarka (LPT) nie istnieje w nowym komputerze i bez ewentualnych adapterów się nie obejdzie, a nawet jeśli będzie adapter to nie ma sterowników pod Windows 8 i koniec kropka. Wtedy okazuje się, że jest jeszcze jedna drukarka, która pamięta Windowsa Millenium i ona musi działać. Faktycznie jest ona na USB, ale też nie ma sterowników. Wtedy jest oburzenie, że przecież drukarka sprawna to co ma zrobić? Wyrzucić działający sprzęt? Nie możesz napisać sterownika i jej uruchomić? Lepiej się przyznaj, że jesteś słaby informatyk, a nie takie bajeczki wymyślasz. Bierzesz kasę, a się nie znasz na tym co robisz. Po prostu nie chce się tobie pracować. Kiedy dalej wykonujesz swoją pracę "gość" zaczyna obdzwaniać Józków, Stefanów, Marianów, Januszy i cała rodzinę opowiadając o swoim nieszczęściu i niemożności zainstalowania drukarki na nowym hiper ultra nowoczesnym laptopie prosto ze sklepu nie dla idiotów tzn. fachowiec nie może zainstalować i czy może Stefan da radę albo poradzi serwisantowi jak to zrobić? Może wystarczy serwisantowi dać parę "złotych" rad i to zrobi. Przecież Stefan i Marian umieją wszystko zrobić tym bardziej, że zainstalowali przecież takie cuda jak Google czy poczta na WP i Onecie, a Józek to nawet komputer pod telewizor podłączył. Ciężkie jest życie serwisanta kiedy idziesz do klienta cokolwiek zrobić, a ten zaczyna wkręcać ciebie w jakieś szkolenia z zakresu obsługi komputera i sprzętu informatycznego. Szkoleń nie wykonujemy i wykonywać nie będziemy chyba, że stawka będzie na poziomie 200 zł godzina. Są osoby i informatycy, którzy się bawią w szkolenia i kursy komputerowe i niech tak zostanie. Osobiście wolę patrzeć na rosnący mech aniżeli przeprowadzać szkolenia dla dziadków po 60-tce czy też prowadzić lekcje dla dzieci/gimbusów i ludzi z zakresu obsługi Windowsa. Zdarzyło się mi parę razy dawać korepetycje z informatyki (takie banały jak tworzenie stron w HTML, obsługa Gimpa, panel sterowania itd.) i nigdy więcej. Zawsze to było z polecenia i po znajomości lub po prostu "wypadek" w pracy i mnie wysłali parę razy na takie tortury. Nie chcę i raczej nigdy nie będę wykonywał takich tematów. Można przeprowadzać szkolenia z zakresu obsługi czegoś zaawansowanego czyli specjalistycznego i dzielić się specjalistyczną wiedzą z zakresu zaawansowanych technologii. Obsługa paska start, podłączenie pendrive i ustawianie daty w komputerze nie zalicza się do czegoś takiego (niech takie szkolenia robią ludzie, którzy to lubią. To jak z samochodami -> jedni uczą jeździć ludzi od podstaw i to lubią, inni wolą jeździć i brać udział np. w rajdach i ani myślą o szkoleniu kierowców podstaw, ale z chęcią mogą przeszkolić umiejących jeździć kierowców pod kątem rajdów). Poglądy, że wadliwy program naprawi informatyk nie są rzadkie, a tutaj informatyk nic nie pomoże skoro programista/producent źle coś zrobił, ale czy to kogoś interesuje?

Szatańskie oprogramowanie – informatyk zacekoluj mi „dziury” w programie
   Z ludźmi jest tak, że jeśli chcą używać badziewnego softu to niech używają i niech nie smęcą o tym informatykowi, ale zazwyczaj mają oni tendencję do obarczania winą informatyków za to, że ich program się zawiesza, nie umie zrobić tego czy tamtego, że działa ślamazarnie i powoduje różne błędy. Jako komputerowiec powinieneś szybko w locie zdekompilować jego ulubiony program do czatowania na kanale „ekstrim fetysz”, naprawić błędy i zainstalować mu nowszą wersję bez błędów aby ten mógł dalej rozmawiać z „old pterodaktyl turbulence 1929” o kolejnym odcinku mody na sukces. Obojętnie co instalujesz i to nie działa to jest to twoja wina i nikogo więcej. Widocznie się nie znasz. Przecież programy zawsze działają i nie mają błędów. Błędem jest zawsze „złe” zainstalowanie programu i na nic twoje „usprawiedliwienia”, że to wina programistów, producenta. Excel długo wykonuje formuły w petabajtowym pliku excel z miliardem makr i arkuszy? Długo rysuje wykresy? Przyspiesz go jakoś. Może to wina jakiejś zainstalowanej wtyczki? Może dasz radę napisać Excela od nowa tak żeby działał szybciej czy też może stworzysz łatkę TURBO dla Excela i zainstalujesz ją jutro rano?

   Program napisany przez studenta za kanapkę z szynką i puszkę coca-coli się wysypuje? Musisz to naprawić teraz, już w tym momencie, a najpóźniej na jutro rano. Przecież jesteś informatykiem i skoro student za kebaba napisał ten program to ty możesz ten program naprawić/usprawnić. Źródła są potrzebne? Jakie źródła? Przecież masz program więc o co ci chodzi? Trudno może uwierzyć w pewne „ekstremalne” sytuacje, ale takie się zdarzają i to nie jest żart. Często się zdarza, ze ludzie „wyklikają” sobie jakieś makro w Excelu i są z siebie bardzo dumni. Gdzie później się okazuje, że ten arkusz nie działa tak jak powinien w nowszym Excelu i trzeba trochę przerobić makra to wzywają informatyka. Przychodzisz, otwierasz dokument Excela, wchodzisz w źródło makr… otwierasz okno, wyrzucasz komputer, a za komputerem jego właściciela i odznaczasz temat jako załatwiony (następnie ruszasz do kolejnego problemu). Arkusze są nazwane jakimiś losowymi ciągami znaków, tabele ktoś postanowił nazwać cyferkami losowo wpisanymi bez żadnego logicznego wyjaśnienia itd., a ty masz usprawnić makra tak aby działały lepiej lub zrobić żeby w ogóle działały. Nikt nie rozumie jak te makra działają i że te makra stworzone przez kreator/jakiegoś osła wyglądające np. tak (na przykładzie języka C):

#define _ -F<00||--F-OO--;
int F=00,OO=00;main(){F_OO();printf("%1.3f\n",4.*-F/OO/OO);}F_OO()
{
            _-_-_-_
       _-_-_-_-_-_-_-_-_
    _-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_
  _-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_
 _-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_
 _-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_
_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_
_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_
_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_
_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_
 _-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_
 _-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_
  _-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_
    _-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_
        _-_-_-_-_-_-_-_
            _-_-_-_
}

lub tak:

#include                                     <math.h>
#include                                   <sys/time.h>
#include                                   <X11/Xlib.h>
#include                                  <X11/keysym.h>
                                          double L ,o ,P
                                         ,_=dt,T,Z,D=1,d,
                                         s[999],E,h= 8,I,
                                         J,K,w[999],M,m,O
                                        ,n[999],j=33e-3,i=
                                        1E3,r,t, u,v ,W,S=
                                        74.5,l=221,X=7.26,
                                        a,B,A=32.2,c, F,H;
                                        int N,q, C, y,p,U;
                                       Window z; char f[52]
                                    ; GC k; main(){ Display*e=
 XOpenDisplay( 0); z=RootWindow(e,0); for (XSetForeground(e,k=XCreateGC (e,z,0,0),BlackPixel(e,0))
; scanf("%lf%lf%lf",y +n,w+y, y+s)+1; y ++); XSelectInput(e,z= XCreateSimpleWindow(e,z,0,0,400,400,
0,0,WhitePixel(e,0) ),KeyPressMask); for(XMapWindow(e,z); ; T=sin(O)){ struct timeval G={ 0,dt*1e6}
; K= cos(j); N=1e4; M+= H*_; Z=D*K; F+=_*P; r=E*K; W=cos( O); m=K*W; H=K*T; O+=D*_*F/ K+d/K*E*_; B=
sin(j); a=B*T*D-E*W; XClearWindow(e,z); t=T*E+ D*B*W; j+=d*_*D-_*F*E; P=W*E*B-T*D; for (o+=(I=D*W+E
*T*B,E*d/K *B+v+B/K*F*D)*_; p<y; ){ T=p[s]+i; E=c-p[w]; D=n[p]-L; K=D*m-B*T-H*E; if(p [n]+w[ p]+p[s
]== 0|K <fabs(W=T*r-I*E +D*P) |fabs(D=t *D+Z *T-a *E)> K)N=1e4; else{ q=W/K *4E2+2e2; C= 2E2+4e2/ K
 *D; N-1E4&& XDrawLine(e ,z,k,N ,U,q,C); N=q; U=C; } ++p; } L+=_* (X*t +P*M+m*l); T=X*X+ l*l+M *M;
  XDrawString(e,z,k ,20,380,f,17); D=v/l*15; i+=(B *l-M*r -X*Z)*_; for(; XPending(e); u *=CS!=N){
                                   XEvent z; XNextEvent(e ,&z);
                                       ++*((N=XLookupKeysym
                                         (&z.xkey,0))-IT?
                                         N-LT? UP-N?& E:&
                                         J:& u: &h); --*(
                                         DN -N? N-DT ?N==
                                         RT?&u: & W:&h:&J
                                          ); } m=15*F/l;
                                          c+=(I=M/ l,l*H
                                          +I*M+a*X)*_; H
                                          =A*r+v*X-F*l+(
                                          E=.1+X*4.9/l,t
                                          =T*m/32-I*T/24
                                           )/S; K=F*M+(
                                           h* 1e4/l-(T+
                                           E*5*T*E)/3e2
                                           )/S-X*d-B*A;
                                           a=2.63 /l*d;
                                           X+=( d*l-T/S
                                            *(.19*E +a
                                            *.64+J/1e3
                                            )-M* v +A*
                                            Z)*_; l +=
                                            K *_; W=d;
                                            sprintf(f,
                                            "%5d  %3d"
                                            "%7d",p =l
                                           /1.7,(C=9E3+
                              O*57.3)%0550,(int)i); d+=T*(.45-14/l*
                             X-a*130-J* .14)*_/125e2+F*_*v; P=(T*(47
                             *I-m* 52+E*94 *D-t*.38+u*.21*E) /1e2+W*
                             179*v)/2312; select(p=0,0,0,0,&G); v-=(
                              W*F-T*(.63*m-I*.086+m*E*19-D*25-.11*u
                               )/107e2)*_; D=cos(o); E=sin(o); } }

(źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/International_Obfuscated_C_Code_Contest) wymagają sporo czasu, bo trzeba się „wgryźć” w taki kod i jeszcze naprawić/poprawić to co nie działa. To już jest nie do pojęcia dla takich ludzi i skoro nie dasz rady tego opanować w jeden dzień to znajdą kogoś kto to zrobi w jeden dzień. To niech szukają. Mniej stresu dla ciebie i przynajmniej nie trzeba rzeźbić w takim badziewiu, które i tak ciągle się krzaczy. Niestety często po tygodniu lub miesiącu temat wraca w twoje ręce ponownie (zapewne nikt nie chciał tego się podjąć, a jak ktoś „znający” się na temacie podjął się tego to i tak musisz to poprawić, bo jednak trzeba to zrobić dobrze). 😉

Darmowe oferty na sprzęt – kup mi sprzęt najtaniej, a najlepiej załatw za darmo
   Wieczne przygotowywanie ofert dla klientów i znajomych. Ludzie co chwilę pytają co jest obecnie najlepsze na rynku, jaki komputer się opłaca kupić, ile kosztuje tusz w4l-s13 do drukarki na-py5k, ile kosztuje laptop, gdzie można kupić tanio dysk, prośby o 20 ofert na 20 różnych konfiguracji komputera PC z czego klient chce wybrać tylko jedną, drukarka musi być tania, łatwa w obsłudze, mieć tanie tusze i mieć ultra hiper wysoką jakość druku, drukować pierdyliard stron na minutę, tusze się nie mają kończyć, drukarka musi być bezgłośna, przetrwać wybuch ziemi itd.. Można przygotować z 3-4 oferty i wysłać klientowi i to powinno wystarczyć. Nie opłaca się obsługiwać klienta, który chce 30 ofert z czego po miesiącu wybierze jedną, ale trzeba na nowo przygotować wycenę, bo się okazuje, że ceny są już nieaktualne. Klient oczywiście domaga się rabatu tylko pytanie z czego? Spędziłeś X godzin na przygotowywaniu ofert, na sprzęcie jest marża 50 zł i jeszcze rabat? Pomijając fakt, że można zrobić 50 ofert, a klient kupi to co wysłałeś w ofercie, ale gdzieś w sklepie internetowym, bo było taniej o 10 zł. Temat przygotowywania ofert i sprzedaży sprzętu ludziom to jest porażka i niewdzięczne zadanie. Zawsze milion ale, pytań do i wieczne niezadowolenie, zwroty, wymysły i próby reklamowania działającego sprzętu pod pretekstem, że nie działa, a tak naprawdę po prostu klientowi się nie podoba obudowa. Nie ma więc co się dziwić, że w sklepach komputerowych jak tak duża rotacja w obsłudze klienta. Już dawno stwierdziłem, że się nie nadaję do bezpośredniego kontaktu z klientem z ulicy jak to się mówi. Wchodzi Kowalski, siada i przez 2-3 godziny smęci i układa sprzęt, który chce kupić, ale może za miesiąc lub dwa jak się na końcu okazuje. Pomijam wszelkich klientów gburów, buraków i idiotów z którymi się ma niestety styczność w takich sklepach. Nie będę ciągnął tego tematu dalej, bo nie warto. Po prostu taką pracę można podjąć z konieczności i braku wyboru aby było co wpisać w papierach, bo na początek jak nic się nie ma to i to jest dobre jako atut w nowej pracy, ale nie jest to praca marzeń i trzeba się starać szybko wyrwać dalej. W końcu jest to jakieś doświadczenie tyle, że trzeba się mobilizować i szukać dalej oraz bronić aby znowu nie trafić na tak wypaśne stanowisko jak „specjalista do spraw obsługi klienta” czy jak tam inaczej nazwą „ekspedienta” w salonie komputerowym. Już lepiej dalej trafić do serwisu informatycznego i nadal szkolić się na jakiegoś wdrożeniowca, programistę, specjalistę od naprawy np. notebooków itd., podejmować szkolenia, kursy itp.. Niestety często to trzeba robić we własnym zakresie i za własne pieniądze. Informatyka ma wiele ścieżek rozwoju na całe szczęście i jak ktoś się w tym czuje to warto iść tą ścieżką, bo na pewno nie jest to dziedzina w której się można nudzić, a wręcz przeciwnie jest to przyszłość tego świata zapewne. 🙂

End, end, end…
   Co do kwestii finansowych wiem, że o tym często wspominam, ale staram się nakreślić, że informatyk tak jak każdy człowiek musi za coś żyć (niestety). Rozumiem pomoc znajomym (gdzie przecież nie skasuje się przyjaciela za pomoc, ale to są nieco inne układy 😉 ), ale ganię ciągłe wydzwanianie do informatyków z byle powodu i traktowanie tego jako telefoniczny doradztwo/support techniczny (zainstalujesz mi skype?) „cześć, robiłeś mi kiedyś komputer i mam teraz pewien problem…blablablabla, polecisz mi jakąś tanią i super dobrą, niezniszczalną drukarkę ze skanerem, kopiarką, laserową, z wifi…”. 😛 Na przestrzeni lat wielu informatyków staje się specjalistami w wybranej wąskiej dziedzinie i mają po prostu już wbite w to jakie są w obecnej chwili najlepsze drukarki, telewizory itd., bo zwyczajnie w świecie tego nie śledzą na bieżąco (nie mają na to czasu) 🙂

Jakbym nie spojrzał na całokształt dotychczasowych doświadczeń to mimo różnych denerwujących wydarzeń w pracy zawodowej i nie tylko, to miło wspominam wszystko co związane z komputerami. Biorąc pod uwagę od czego się zaczynało te 5, 10, czy 20 lat temu, a co jest teraz to widać jak duży postęp nastąpił. Jednak jesteśmy tak zapracowani i przyzwyczajeni do technologii iż tego nie zauważamy na każdym kroku w codziennym życiu dopóki nie staniemy na chwilę. Postęp technologii komputerowych/informatycznych (i nie tylko) pomaga nam w dalszym rozwoju cywilizacyjnym i trzeba to mieć na uwadze, bo już widzimy, że komputery wkraczają w każda możliwą dziedzinę naszego życia. Technologia informacyjna idzie do przodu i już możemy korzystać z szybkiego internetu mobilnego w telefonie (a jeszcze nie tak dawno Internet był tylko w domu i to u niewielu osób). Technologia jest coraz bardziej zaawansowana. Jednak dzięki informatykom i specjalistom wszelkiej maści zaawansowana technologia zostaje oprawiona w proste i przyjazne sterowanie. Jednak nie zapominajmy, że nadal są potrzebni specjaliści, którzy będą umieć więcej niż przeciętny zjadacz chleba. Ktoś musi tworzyć interfejs sterowania smart TV czy telefonem dla Kowalskiego. Telefony komórkowe/smartfony proste w użytkowaniu, ale tylko pozornie. Praktycznie każdy ma telefon/smartfon i jak coś się zaczyna dziać nie tak z telefonem to już jest potrzebny specjalista (podobnie jak z samochodem coś się poważnego i złego dzieje to potrzebny jest mechanik). W końcu trzeba coś naprawić, uruchomić, skonfigurować. Tak było, tak jest i tak zawsze będzie.
Koniec kolejnej części. Jeszcze nie zdecydowałem co będzie w kolejnym odcinku o ile powstanie. Chciałbym obiecać, że coś napiszę i opublikuję w kolejnym miesiącu, ale niestety nie obiecuję tego.

Poprzednie części:
Z życia informatyka – część 1
Z życia informatyka – część 2
Z życia informatyka – część 3
Z życia informatyka – część 4

You can leave a response, or trackback from your own site.

2 comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powered by WordPress | Designed by: NewWpThemes | Provided by Free WordPress Themes